Ulubione tusze do rzęs

Kończąc długi weekend napiszę nieco leniwego posta, który w natłoku ostatnich wydarzeń ciągle czekał na swoją kolej. Pokażę Wam moje ulubion...

Kończąc długi weekend napiszę nieco leniwego posta, który w natłoku ostatnich wydarzeń ciągle czekał na swoją kolej. Pokażę Wam moje ulubione mascary:




Pierwsza z nich to mascara drogeryjna od LOREAL. Uwielbiam ją za prawdziwie kruczo-czarny kolor. Jest idealna. ma silikonową, rzadką szczoteczkę, ładnie jednak podkreśla rzęsy, nic się z nią nie dzieje, nie kruszy się. Dostępna w każdej drogerii.




YSL! Najlepsze mascary ever! Każda, z jaką miałam okazję się zapoznać jest super. Ta powyżej akurat jest chyba z zeszłorocznej kolekcji mascar kolorowych, tu burgund. Świetnie się trzyma, podkreśla oko, ma świetną szczoteczkę, najlepszą, z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Same ochy i achy. Minusem jest cena. Zazwyczaj kupuję na bezcłówkach, dwie w cenie jednej.




ASTOR BOOM! BOOM! Ma zabójczą szczoteczkę, można za jej pomocą naprawdę wyczarować istne firanki zamiast rzęs :) Kupiłam ją troszkę na tzw. czuja, skończyła mi się poprzednia i poleciałam do drogerii, ASTOR miało akurat promocję. Ma świetną szczotkę, wielką i ładnie rozczesuje rzęsy. Ma jeden minus, który teraz widzę, potrafi się kruszyć, a to doprowadza mnie do szału. Ale dziwne to, bo nie zawsze się kruszy. 


A Wy jakie macie ulubione tusze do rzęs? Moim numerem jeden zdecydowanie pozostaje YSL.


Spokojnego popołudnia i wieczoru.


ps. pamiętajcie o konkursie na moim blogu, szczegóły znajdziecie w poście poniżej :)

ETYKIETY:

Zobacz także:

17 komentarze

  1. Ja uwielbiam maskary Diora... wszystkie mi podpasowały. Podobnie jest z Clinique. Te z YSL jak dla mnie szybko wysychają. Mam teraz po raz drugi Singuliera, ale już znów jest suchy :(
    Nie wiem:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeju, nie lubię mascar z Clinique i Lancome, no nie ma bata, żeby któraś mi podpasowała

      Usuń
  2. Nie miałam żadnego,jak dla mnie za drogie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam maskary YSL ! Tylko zauważyłam, że w porównaniu z innymi dość szybko wysychają.

    OdpowiedzUsuń
  4. zdecydowanie lubię maskary z silikonowymi szczoteczkami!
    p.s. a gdzie mieszkasz w wawie i jakie drogerie polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. ja mam ulubioną laboo na gocławiu, blue na wiatracznej, oraz osiedlówkę na umińskiego - same dobra :)

      Usuń
    2. na Gocławiu często bywam, ale jeszcze nie dane mi było odwiedzić laboo, może kiedyś się umówimy na kawkę nad stawikiem??

      Usuń
    3. a laboo jest zaraz koło jeziorka :)) więc jak często bywasz daj znać i się umówimy, ja bardzo chetnie :)) w tesco jest natura, koło biedro jest osiedlówka z masą dobroci, w szczególności polskie firmy

      Usuń
    4. wiem właśnie, ale mojego chłopa tam zaciągnąć trudno. do tesco jeszcze się przejdzie ;) w ogóle to planujemy z Krzyklą większe spotkanie, w czerwcu :)

      Usuń
    5. No planujemy, planujemy :)Ale ja tak do końca nie mam rozeznania kto ze stolYcy a kto nie więc pomoc w organizacji mile widziana :)
      Moje hity mascarowe to od lat niezmiennie DiorShow Backstage mimo, że spektakularnego efektu nie wyczaruje (z pustego i Salomon nie naleje) i ostatnio HR :)

      Usuń
    6. A przyznam, że DiorShow nie próbowałam, może kupię na lotnisku w tym roku.

      Chętnie Wam pomogę w organizacji. Trzeba stworzyć wydarzenie na facebooku i zaprosić blogerki do umieszczania na swoich blogach. KIedy dokładnie chcemy? Parę blogerek jest z Wawy - damy radę :)

      Usuń
  5. Telescopic carbon black mi jakoś nie podpasował, owszem ładny kolor, ale sklejał mi rzęsy i wcale ich jakoś specjalnie nie wydłużał. Wcześniej miałam Telescopic clean definition, który był zdecydowanie lepszy. No ale jego czarny brat leży teraz w szufladzie już jakieś 2 miesiące, może spróbuję znowu i będzie lepszy?
    P.S. muszę się wybrać kiedyś do laboo skoro polecacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też czasem podchodzę do tuszu nawet 3 razy
      ps. laboo polecam, tołpę mają na przykład :)

      Usuń
  6. ja miałam z astorem jak Ty na czuja i posiadam go obecnie, poleciałam na szczoteczkę, niepotrzebnie;/ nie jest jakiś najlepszy, rzęs wcale nie mam;p najlepszy jak dla mnie do tej pory jest różowy z maybelline - efekt sztucznych rzęs, to dopiero cuda tworzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze, nie lubię maybellinie, jakoś uprzedzona jestem, może niepotrzebnie, bo to było 10 lat temu ;)

      Usuń
    2. hehe, faktycznie juz troche czasu mineło=]

      Usuń

Wybrane dla Ciebie

Instagram @subiektywnablog