Odżywczy balsam do ust Laura Mercier Infusion De Rose

Regenerujący balsam Infusion De Rose zatrzymuje wodę w skórze, sprawia, że usta stają się gładkie i miękkie, intensywnie je odży...

Regenerujący balsam Infusion De Rose zatrzymuje wodę w skórze, sprawia, że usta stają się gładkie i miękkie, intensywnie je odżywia oraz chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. 

Od kilku dobrych tygodni, za chwilę będzie to już trzeci miesiąc borykam się z potwornym uczuleniem wokół ust. Początkowo podejrzewałam fluor zawarty w paście do ust, jako sprawcę całego zdarzenia. Zmiana pasty na tę bez fluoru podziałała, ale na krótko. Po dwóch tygodniach problem powrócił. Sytuacja jest o tyle poważna, że sięgnęłam po sterydy, jest to dla mnie problem, bo jednak usta to widoczna część ciała.

W ostatnich więc tygodniach przyjaźnię się głównie z maścią sterydową, wazeliną i wszelkimi natłuszczaczami, które pozwalają mi wyjść z domu. O pomadkach mogę pomarzyć… Pomocny stał się też peeling, który w przypadku załagodzenia zmian pozwala mi się pozbyć łuszczącej  się skóry. Kiedy na rynku pojawiła się nowość od Laura Mercier od razu po nią sięgnęłam!
Balsam Infusion De Rose ma bardzo odżywczą formułę, tłustą, dzięki czemu usta stają się gładkie i miękkie, dzięki czemu wyglądają młodziej. Może być używany w ciągu dnia lub nocą jako kuracja odżywcza. Stosuję go w ciągu dnia dosłownie non stop oraz grubą warstwę aplikuję na noc. Balsam intensywnie nawilża i odżywia usta, zabezpiecza przed utratą wody i przesuszeniem ust. Jest to kosmetyk odpowiedni do wszystkich rodzajów skóry, zwłaszcza bardzo suchej, czyli zdecydowanie mojej. 

Jakie składniki zawiera balsam Infusion De Rose?
  • Olejek z nasion dzikiej róży - intensywnie odżywia usta oraz zatrzymuje wodę w skórze
  • Olejek kukuli oraz makadamia - sprawiają, że usta są jedwabiście gładkie,miękkie i nawilżone 
  • Masło She a oraz wosk pszczeli - odżywia ją usta i chronią je przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.

Olejek jest świetny, gęsta i tłusta formuła przypominająca wazelinę po zetknięciu ze skórą ust cudownie się rozpływa i otula je warstwą ochronną. Ma działanie łagodzące i odżywcze, co odczuwamy od razu. Dodatkowo przepięknie pachnie różami. Posiada bardzo wygodny, silikonowy aplikator, który jest miękki, co w przypadku mocno podrażnionych ust jest dodatkowym atutem, gdyż nie uszkadza skóry jeszcze bardziej. jestem zachwycona działaniem i efektami kuracji. Ze względu na swoje działanie oraz konsystencję możemy do balsamu dodać np. trochę cukru i wykonać tak przygotowaną mieszanką peeling ust, co na pewno pozytywnie wpłynie na ich regenerację i poprawi wygląd. Osobiście sięgam również po takie rozwiązanie.

Kosmetyk jest bardzo wydajny, gdyż ma bardzo zbitą i bogatą konsystencję, wystarczy odrobina, aby pokryć obficie usta. I ten różany zapach, który uzależnia. Kupicie go w Douglas. Zdecydowanie dołącza do innych ulubieńców Laura Mercier w mojej kosmetyczce

ETYKIETY:

Zobacz także:

28 komentarze

  1. Pierwszy raz widzę ten balsam :) Jestem ciekawa zapachu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to nowość, cudowna i pachnie różami :)

      Usuń
  2. ja rzadko używam tego typu produktów, ale z Laura Marcier chętnie wypróbowałabym kilka produktów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdrocha! ja nawet nocą przebudzam się, aby posmarować :) Z LM większość produktów boska <3

      Usuń
  3. Pierwszy raz go widzę. Z cukrem dobry pomysł, ja mam teraz tą słynną pomadkę z sylveco i jest super taki cukrowy peeling.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomadka mnie zniechęca swoją formą, widzę jak łamie mi się odrazu :D

      Usuń
  4. Och a ja tak uwielbiam różyczki!

    OdpowiedzUsuń
  5. super jest i polubiłam go mimo różanego zapachu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak jest zbyt intensywny i hmm babciny to nie :D

      Usuń
    2. ten babciny raczej nie jest, choć wiesz, trochę już babcie jesteśmy :D

      Usuń
  6. Nie miałam nigdy aż tak poważnych problemów z ustami, ale wczoraj skusiłam się w aptece na lano-maść z Ziaji do brodawek sutkowych (Dr Lipp dla ubogich :P) i po pierwszym nałożeniu na usta była zdziwiona, jaką ulgę przynosi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz widzę i czuję się skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi ten balsam by się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdemu, teraz, kiedy pogoda wariuje jest idealny :)

      Usuń
  9. Ja się na niego nie skusiłam właśnie przez ten różany zapach. Nie przepadam za nim. Chyba tylko w kosmetykach Chanel mnie nie irytuje, ale generalnie mam podejście, jak Kasia - trochę jest babciny ;)
    Niemniej jednak, balsamów do ust nigdy dość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hallo, ten różany nie jest babciny :D prawdziwie różany :D

      Usuń
    2. Nie wiedziałam o tym, zanim o tym nie napisałaś, więc zrezygnowałam, gdy tylko przeczytałam w notce prasowej, że jest różany. Widzisz, jak negatywnie działa na mnie to słowo? :D Od razu bym skreślała kosmetyk :P

      Usuń
    3. w takim razie dobrze, że o nim napisałam, ufka :D

      Usuń
  10. Ja nie jestem fanką różanego aromatu, ale myślę, że ten balsam mimo wszystko przypadłby mi do gustu, bo lubię odżywione usta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten jest bardzo bogaty, odżywczy i do tego smaczny ;)))

      Usuń
  11. Nie przepadam za tą formą opakowań w balsamach do ust, ale opis brzmi tak kusząco, że jestem gotowa go wypróbować :) Ps. Piękne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to opakowanie nie jest jak inne, dodatkowy aplikator z miękkiego tworzywa niezwykle ułatwia aplikację :) ps. dzięki <3

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy Wasz komentarz :)

Wybrane dla Ciebie

Instagram @subiektywnablog