THE BODY SHOP | Cudowne maseczki do twarzy.

W dzisiejszych czasach żyjemy szybko i niehigienicznie. Higiena dotyczy przede wszystkim tempa naszego życia. Złe odżywianie, życie w cią...

W dzisiejszych czasach żyjemy szybko i niehigienicznie. Higiena dotyczy przede wszystkim tempa naszego życia. Złe odżywianie, życie w ciągłym stresie i napięciu to nasza codzienność. Niestety, przez taki tryb życia i ciągłą gonitwę zapominamy o prostych codziennych przyjemnościach. Slow life nabiera innego wymiaru. Prostota dnia codziennego, powrót do natury to luksus, na który rzadko kiedy możemy sobie pozwolić. Szukamy szybkich i skutecznych rozwiązań, które niczym magiczna różdżka rozwiążą wszystkie problemy tego świata. Niestety dotyczy to także rozwiązań w sferze kosmetycznej. Co raz częściej szukamy kosmetyków 'ileśtam' w jednym. Sięgamy po nowości i multi rozwiązania próbując ułatwić sobie życie w każdej sferze. 
W odpowiedzi na potrzeby naszej skóry The Body Shop wprowadził aż 5 nowych formuł maseczek - skuteczne rozwiązanie, które pozwoli nam w szybki sposób pomóc swojej skórze. Maseczki są wytwarzanie z naturalnych, wegetariańskich składników i skomponowane są tak, aby dostarczyć skórze to czego potrzebuje. Nie zawierają parabenów, parafiny, silikonu oraz olei mineralnych – w ich składzie znajdziemy wyłącznie czyste ekstrakty roślinne oraz składniki odżywcze. 

Dziś o trzech z nich: rozświetlającej masce oczyszczającej z węglem himalajskim, kojącej z angielską różą oraz oczyszczającej masce z żeń szeniem i ryżem. 

100% WEGETARIAŃSKA OCZYSZCZAJĄCA I ZŁUSZCZAJĄCA MASKA Z CHIŃSKIM ŻEŃ-SZENIEM I RYŻEM jest dla mnie numerem jeden wśród wszystkich trzech propozycji. Przeznaczona dla skóry zmęczonej i poszarzałej, która boryka się z nierównościami. Przy tworzeniu tej formuły The Body Shop inspirował się chińską tradycją. Zawarte w niej składniki pochodzą z północno-wschodniej Azji i południowej Ameryki. Ekstrakt z chińskiego żeń-szenia  ma właściwości tonizujące i stymulujące - rewitalizuje skórę, ekstrakt z chińskiego ryżu nawilża i rozświetla cerę, a organiczny olejek sezamowy z Nikaragui pozyskany w ramach Community Trade bogaty jest w nawilżające oleje i kwas linolowy, który ma za zadanie zmiękczyć nasz naskórek. Maska jest idealnym zamiennikiem klasycznej czarnej maski GlamGlow. Pozostawia skórę widocznie oczyszczoną, pory są zwężone, bardzo lubię po niej stosować maskę różaną. 
DODAJĄCA BLASKU MASKA OCZYSZCZAJĄCA Z HIMALAJSKIM WĘGLEM stworzona została z myślą o skórze potrzebującej dogłębnego oczyszczenia z zanieczyszczeń i toksyn i jej zadaniem jest pomóc jej odzyskać zdrowy, młodzieńczy blask. Maska zawiera silnie składniki aktywne: węgiel bambusowy z Himalajów, który usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum ze skóry. Ponadto w składzie znajdziemy japońską zieloną herbatę bogatą w antyoksydanty i kateinę, która skutecznie złuszcza naskórek. Dodatkowo w składzie tej maski znajdziemy pozyskiwany w ramach Community Trade organiczny olejek z drzewa herbacianego z Kenii, którego działanie jest znane od dawien dawna. Ta maska pachnie zabójczo. Pięknie oczyszcza i rozświetla cerę. Zastyga jak klasyczny Glam Glow, zmywając wykonuję delikatny masaż skóry twarzy. Do zmywania używam suchych ręczniczków Tami, o których pisałam niedawno w drogeryjnych ulubieńcach
100% WEGAŃSKA MASKA ODŚWIEŻAJĄCA I KOJĄCA Z ANGIELSKĄ RÓŻĄ ma formułę żelową, jako jedyna z trzech kandydatów od The Body Shop. Dla kogo? Dla osób, które potrzebują głębokiego nawilżenia i ukojenia.  Jest to maska odświeżająca, stworzona na bazie różanych płatków i esencji z ręcznie zbieranych róż z Wielkiej Brytanii, które uzupełniają uciążliwe rezerwy wody skóry właściwej. Organiczny aloes z Meksyku dodatkowo koi i łagodzi podrażnienia. najczęściej mój rytuał wygląda tak, że stosuję jedną lub drugą (wymiennie) maskę oczyszczającą i w drugim etapie nakładam tę - kojącą różaną maseczkę, której stosowanie to czysta przyjemność i relaks. Nakładam i po 20-30 minutach wykonuję masaż i zdejmuję jej nadmiar wacikiem. 
Są to zdecydowanie moi ulubieńcy ostatnich tygodni. Nie można odmówić im świetnej szaty graficznej, ciężkie szklane słoiczki w ciemnej odsłonie bardzo przypadły mi do gustu. Są eleganckie i minimalistyczne. Maseczki nie podrażniają mojej skóry i co najważniejsze - zapach, choć intensywny, jest wprost uzależniający. Ich stosowanie to czysta przyjemność. Naturalnie!
Maski dostępne są w sklepach stacjonarnych The Body Shop w cenie 99,90 zł. Tych z Was, którzy nie znają jeszcze metody multimasking - zapraszam na post i wdrożenie w życie tej metody. 

Na blogu znajdziesz dużo maseczkowych inspiracji:

ETYKIETY:

Zobacz także:

42 komentarze

  1. Właśnie otworzył się w końcu The Body Shop w moim mieście i muszę się tym maseczkom przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozświetlająca maska oczyszczająca z węglem himalajskim to coś dla mnie:).

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczyszczająca z żeń szeniem i ryżem brzmi jak stworzona dla mnie :) Zerknę sobie do sklepu w Złotych Tarasach 1.10 ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kupiłam himalajską i acai:) fajne te maseczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetne, bardzo fajnie działają i wyglądają, bo tego im odmówić nie mogę :)

      Usuń
  5. Maseczki są cudowne, ciężko było mi się zdecydować, ale wybrałam tę z różą i jestem bardzo zadowolona:) Chcę też tą z ryżem! Mam na nią ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się bardzo, z ryżem jest świetna! :)

      Usuń
  6. Coś dla mnie :) Bardzo kusi mnie różana maseczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest świetna i pachnie... cudownieeeeee :D

      Usuń
  7. w ostatnim beglossy dostałam próbkę jednej z tych masek. powiem szczerze, że ciekawiły mnie odkąd weszły jako nowość, więc chętnie sama je sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wersję z jagodami acai i świetnie się u mnie sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo fajnie, znaczy, że jest nas więcej :D

      Usuń
  9. Trzeba wkońcu wybrać się do TBS, bo często przechodzę obok niego ale ciagle czasu brak aby wejść i się rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jasne, teraz widzę kolejne nowości, więc to już czas, aby zajrzeć do TBS :)

      Usuń
  10. mam wersję z różą angielską i jest genialna! pomijając jedyną w swoim rodzaju konsystencję, piękny zapach to świetnie nawilża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, zapach i konsystencją i do tego działanie, boskość!

      Usuń
  11. Ja mam Himalayan Charcoal i jest super :) a zmywam ją podobnie jak Ty, tylko za pomocą szmatki do demakijażu z mikrofibry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tej marki używam past do zębów bez fluoru - super są :)

      Usuń
  12. Mam wersję z ryżem i żeńszeniem i podobnie jak ty jestem nią zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio dużo pozytywnych opinii spotykam o maseczkach TBS, to znak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też ostatnio słyszę zachwyty - to dobry znak! :)

      Usuń
  14. Pięknie się prezentują :) Mnie najbardziej interesują maseczki nawilżające :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę koniecznie sprawdzić zapach tej żeńszeniowej, bo bardzo lubię ten składnik w kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyglądają cudownie! Uwielbiam takie opakowania kosmetyków ;) I w sumie chyba na początek skusiła bym się na oczyszczającą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te opakowanie mnie zachwycają, proste i czytelne i kolory etykiet love :)

      Usuń
  17. Może warto zainwestować ! Muszę koniecznie przejść się do salonu TBS i sprawdzić .. Ciekawe na ile aplikacji starcza takie opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest bardzo wydajne, oczyszczającej dużo nie nałożysz, bo musi zastygnąć, ale z różową można już przesadzić, bo jej nakładanie to czysta przyjemność :)))

      Usuń
  18. Muszę wstąpić do salonu TBS :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy Wasz komentarz :)

Wybrane dla Ciebie

Instagram @subiektywnablog