Kiehl's. Midnight Recovery Cleansing Oil

Czy u Was wiosna to także czas zmian w pielęgnacji skóry? Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale tak się składa, że wykańczam aktualnie zimo...

Czy u Was wiosna to także czas zmian w pielęgnacji skóry? Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale tak się składa, że wykańczam aktualnie zimową pielęgnację i coraz częściej sięgam po zupełnie nowe produkty w mojej kosmetyczce. Torba z denkiem pęcznieje z dnia na dzień, sumiennie wykańczam zapasy. Jedyne kosmetyki, z których nie zrezygnuję w związku ze zmianą pory roku (tak, wiosna już u mnie) to maski do twarzy - te w płachcie zużywam najczęściej oraz olejek do demakijażu.
Nowość od Kiehl’s miałam przyjemność testować od jesieni zeszłego roku, zanim weszła na nasz rodzimy rynek. Od jakiegoś już czasu korzystałam z dobrodziejstw kosmetyków z rodziny Midnight Recovery (olejek na noc i krem pod oczy). Olejek do demakijażu okazał się zdecydowanie najlepszym z kosmetyków z całej trójki.
Midnight Recovery Cleansing Oil to niezwykle aromatyczny olejek do twarzy, który ma lekką i przyjemną konsystencję. Bardzo skutecznie rozpuszcza makijaż i usuwa zanieczyszczenia po całym dniu. Jest to olejek, który po dodaniu wody zamienia się w delikatne mleczko, dzięki czemu zmywa się go dużo łatwiej, niż inne oleje oczyszczające. Pozostawia na skórze delikatny filtr, który ja zawsze, w przypadku każdego olejku, zmywam dodatkowo pianką lub żelem i szczotką Foreo. 

To czego zdecydowanie nie można mu odmówić to zapach, pachnie, jak wszystkie kosmetyki z linii Midnight Recovery - intensywnie, lawendowo. Nie jest to jednak zapach, który mi przeszkadza. Formuła bogata w olejki roślinne, m.in. skwalen pozostawia skórę ukojoną i nawilżoną, nie ma mowy o przesuszeniu, czy ściągnięciu skóry. Skwalen jest lipidem pochodzenia roślinnego o strukturze odpowiadającej lipidom, które występują w naszej skórze. 


Nie zawiera mydła, siarczanów oraz olejów mineralnych. Nie działa komedogennie, nie zapycha skóry. 

ETYKIETY:

Zobacz także:

14 komentarze

  1. Kusisz mnie tym Kiehl'sem :) Jeszcze nic nie miałam, ale właśnie seria Midnight Recovery najbardziej mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj więc od klasyków - ich bestsellery są warte uwagi :)

      Usuń
  2. Uwielbiam olejki do demakijażu! Znasz może ten nowy z Origins?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nie ;) zużywam olejek około 6 miesięcy :D

      Usuń
  3. Miałam do czynienia dopiero z dwoma olejkami do demakijażu - Vichy i Resibo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, Resibo dla mnie okazał się za smalcowaty, bleh. A Vichy z założenia to nie moja bajka... ;)

      Usuń
  4. Kocham linię Midnight Recovery! Nie miałam pojęcia, że w jej skład wchodzi olejek do demakijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to nowość! Serdecznie polecam, bo olej okazał się najlepszy z całej linii, więc pokochasz go na 100% :)

      Usuń
  5. O myślałam, że z tej serii jest tylko serum.

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie mnie kusi ten olejek! Chyba się na niego skuszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daj znać, czy Ci służy, dla mnie to faworyt linii Midnight Recovery :)

      Usuń
  7. Cała ta seria robi furorę w necie ! I chyba spowoduje to fakt,iż pójdę i kupie :D :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy Wasz komentarz :)

Wybrane dla Ciebie

Instagram @subiektywnablog