LUSH | Let The Good Times Roll

Będąc w UK miałam plan wejść do LUSH. To już kolejne i raczej ostatnie moje podejście do tej firmy. Dlaczego? Nie jest fanem kosmetyków krótkoterminowych. Proszę mnie tu nie linczować, ale kupując chociażby ten czyścik do twarzy z datą przydatności (świeżości) 1 miesiąc - w dniu zakupu już tylko 2 tygodnie - chciałabym móc go wykorzystać do cna.

Płacąc za kosmetyk ok. 35 zł chciałabym mieć możliwość wykończenia go. Oczywiście cieszy fakt, że naturalny, ręcznie robiony, nie testowany na zwierzakach... Świetny marketing. Ale 2 tygodnie to za mało czasu, aby wykorzystać 100g produktu.

Przechodząc do zakupów w LUSH postawiłam na 2 produkty, czyścik oraz maskę z mielonych migdałów, ale o niej kiedy indziej....

Czyścik Let The Good Times Roll to nic innego jak peeling do twarzy. Bardzo podoba mi się jego nazwa.


Peeling jest w formie pasty, bardzo drobno zmielonej, ostre drobiny ładnie ścierają naskórek. Pięknie pachnie. Jest dla mojej wrażliwej cery jednak trochę za ostry, więc stosowałam go jedynie raz dziennie - rano. 

Jak się go stosuje?
Moczymy dłonie, nakładamy trochę produktu na palce, rozcieramy i masujemy twarz. Zmywamy.


Jak działa?
Fajnie. Oczyszcza i odświeża twarz i to go obroniło. Zdziwiło mnie, że jest aż tak ostry, bo jednak takie produkty nie są wskazane do cery wrażliwej i naczynkowej. Dlatego zła byłam na panią, że mimo wszystkich informacji na temat mojej cery mi go zarekomendowała i zapewniła, że będzie ok. Po oczyszczenia skóra była lekko zaczerwieniona. Zauważyłam ładne rozświetlenie skóry. Była świeża i promienna. 


Na całkiem fajnym, praktycznym przede wszystkim opakowaniu, znajdziemy wszystkie przydatne informacje. Mamy też naklejkę, kto zrobił dla nas ten kosmetyk i do kiedy jest ważny.


Super prosty i naturalny skład. Lubię, kiedy rozumiem etykietę, a każdy składnik kosmetyku jest dla mnie oczywisty :) Jest jedno 'ale': po cholerę w nim uprażony popcorn?!? Przecież nie natrę nim sobie buzi brrr. Oświećcie mnie, bo może ma jakieś super wartości odżywcze... W każdym bądź razie wszystkie duże kawałki (bo były w całości) powędrowały do śmieci.

Podsumowując, nie mam ochoty na więcej, no mówcie co chcecie, ale jestem zawiedziona po raz kolejny lushem. Może inaczej by było, gdybym miała go w PL. Zadowolona byłam z ich szamponów, ale produkty świeże kupię tylko wtedy, kiedy będą zrobione w dniu, kiedy je kupuję.

Pamiętajcie, aby zachować puste opakowania, 5 sztuk upoważnia Was do odbioru jednej świeżej maseczki.

Miłego dnia!




ETYKIETY:

Zobacz także:

36 komentarze

  1. Bardzo chciałabym wypróbować jakiś kosmetyk Lush :) Szkoda, że nie są dostępne w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, ja po kilku próbach uznałam, że jest w PL tyle fajnych firm, które mają warte uwagi kosmetyki naturalne, że szkoda zachodu ze ściąganiem lub kupowaniem Lusha za granicą

      Usuń
  2. Przede wszystkim największe zdziwienie wywołało u mnie to że używałaś go " tylko rano " jak to TYLKO ? Codziennie używać peelingu ? Kochana dobrze że nie zrobiłaś sobie tym krzywdy, przecież codzienne zdzieranie naskórka nie sprzyja. A już na pewno nie przy skórze wrażliwej i naczyniowej :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie. Używałam, ponieważ na noc stosuję ciężką, odżywczą pielęgnację, m.in. olejki i muszę je dobrze zmyć. Nie wykonywałam peelingu dosłownie, myłam nim twarz, ścierając mocniej brodę i okolice nosa :D

      Usuń
  3. U mnie ten czyscik sie sprawdził był genialny wprost ;) jeden z najlepszych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jaką masz cerę? I powiedz szczerze, czy nie znalazłaś żadnego zamiennika w PL? Bo nie uwierzę :)

      Usuń
  4. Popcorn? No nie powiem, dziwna sprawa :) Szkoda, że mają taki krótki termin, bo i nazwa fajna, i sam produkt wygląda ciekawie. Ale chyba nie dałabym rady zużyć go w miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może dali do zjedzenia :D coś dla ciała i urody hahaha

      Usuń
  5. Strasznei chciałabym kiedys wypróbować kosmetyki Lusha, szkoda, że w PL nie mają sklepu :(

    OdpowiedzUsuń
  6. ja go uwielbialam <3 fajnie sie sprawdzał na tlustych partiach :D Dziwnie ze ci polecili twojej wrażliwej cerze, bo mi wlaśnie go polecili na tlustą cerę;)
    Ale ogolnie lushem az tak zachwycona nie jestem, procz tych swieżych czyscików i swieżych maseczke mnie nic innego nie zadowolilo od nich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, a tak apropos- stary ci produkt sprzedali (chyba ze w tym roku cos zmieniono)- ja w zeszłym jak kupowalam to mialam prawie 3 miesiace waznosci

      Usuń
    2. wiesz co, zastanawia mnie to, kupiłam go w samym centrum Londynu i jak wróciłam do PL to mnie zastanawiało co taki krótki termin. Po 3 tyg. już nie pachniała za ładnie niestety...

      Usuń
  7. Nie znam dobrze, w sumie wcale nie znam tej firmy. Miałam jedynie szampon w kostce (całkiem dobrze go wspominam), anielski czyścik do twarzy (wielkie rozczarowanie i wysyp na twarzy) i peeling do ust o zapachu gumy balonowej (świetny gadżet, niestety zdrowy rozsądek mówi zdecydowane nie kolejnemu zakupowi). Także ja już sobie zakupy tam odpuściłam ;)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja robiłam już kilka prób i szału nie ma :) Mam wrażenie, że szał jest ze względu na dostępność w PL, to co niedostępne jest bardziej pożądane...

      Usuń
  8. Ja uwielbiam Lusha, a LTGTR jest moim faworytem. Czyściki mają3 m-ce ważności maseczki mają m-c :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz, miłości z lushem u mnie nie będzie, chyba, że przybędzie do Polski ;)

      Usuń
  9. Nic nie miałam z tego ale wygląda jak lody ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nie nie, jak hummus bardziej hahaha :D

      Usuń
  10. Nie taki Lush fajny jak go malują, widzę. Przynajmniej nie do końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie na pewno, ale też nie jestem fanką intensywnych zapachów, które w Lushu wyjątkowo mnie męczą...

      Usuń
  11. Ja nie miałam okazji uzywać niczego z Lusha, więc nie mam na ich temat opinii. Ale ciekawią mnie ich kosmetyki jednak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz, taka już nasza natura, że sięgniemy z chęcią po produkt niedostępny w PL...i nie uważam, aby to było złe ;)

      Usuń
  12. Kurcze, ja kiedy kupowałam czyścik to trafił mi się taki, który był ważny przez 3 miesiące dlatego też udało mi się go do samego końca zużyć. Co prawda tego konkretnego nie miałam, ale Angels On Bare Skin bardzo przypadł mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja próbowałam jedynie tego i wolę wybierać produktu na miejscu, nie mam odwagi kupować nic online :)

      Usuń
  13. Lubię ten czyścik. Na szczęście mam LUSHa pod nosem i mogę kupić świezy produkt, który spokojnie zużyję w dacie ważności.

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz duzo racji piszac o tej gorszej stronie Lusha..mialam kilka kosmetykow..najbardziej polubilam kule i inne smakolyki do kapieli i jagodowa maske :-) czesc jej zamrozilam bo faktycznie termin waznosci krociutki..to irytujace :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemniej nie mozna im odmowic stylistyki opakowan i kreatywnosci w tworzeniu nazw..ja jeszcze dodatkowo lubie ogladac kto dany kosmetyk zrobil :-)

      Usuń
    2. no tak, ale po co mam kombinować z zamrażaniem, zastanawianiem się, czy zdążę zużyć... szkoda by było. Opakowania i filozofia świetne, ale myślę, że u nas w PL też już mamy dostęp do naszych rodzimych marek z naturalnymi produktami :)

      Usuń
  15. to teraz pytanie - dodał się w ogóle moj komentarz? O matko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, odpowiedź, nie wiem, coś się dodało ;)

      Usuń
  16. racja, zawsze można znaleźć jakiś odpowiednik dostępny dla nas w polsce ;)

    OdpowiedzUsuń

Wybrane dla Ciebie

Instagram @subiektywnablog